| |

parapet
fak ale kac. parapetowka byla dosyc ostra.. chociaz nie zapowiadalo sie, to mozna to bylo przewidziec. gwiazda wieczoru byla moja myszka. troche mnie zaskoczyla, procenty poszly jej do glowy i zaczela szalec. wszystko na granicy, chociaz jak sie pozniej okazalo zerwal sie jej film w glowie. ale ja o dziwo wszystko pamietalem. stety albo niestety. no ale jakos przelknalem, nie bylo tak zle. oczywiscie wlaczyla mi sie zazdrosc o tance itp. nastepnym razem mam ja lepiej pilnowac. tak zrobie.. tak mi jej ostatnio malo i malo. kocham i zajebiscie sie z tego ciesze :)
znajomy 2012-02-19 19:27:13
skomentuj (0)
|
tynki
kurde strasznie lajtowa ta moja nowa praca. w sumie od poczatku miesiaca nie wiele zrobilem. umowy jeszcze nie mam, ale mam miec na dniach i podobno ma byc kasa z koncem miesiaca. no wlasnie. wydaje mi sie ze mam zbyt duzo czasu w ciagu dnia. zle robi mi chyba to siedzenie w domu caly czas. tzn bez przesady ale zastanawiam sie ile tak wytrzymam. mieszkanie samemu jest jednak meczace na dluzsza mete. caly czas cisza, spokoj.. za duzo spokoju. momentami nie wiem jak sobie z tym poradzic. no ale moze ja juz tak odruchowo narzekam? przeciez nie jest zle, jest praca, sa weekendy, znajomi, Asia.. a mi wciaz malo. dzis walentynki. byla rozyczka i mile popoludnie. dzien zaliczam na 4+
znajomy 2012-02-14 20:34:02
skomentuj (0)
|
what is love
doszlem do wniosku ze wiem juz czemu tak czesto ludzie nie daja mi 18 i ogolnie wygladam mlodo. wszystko dlatego ze jezdze na rowerze. to taka moja mala cicha teoria. dzis brak rowerowej aury zamienilem na spacer po lesie. milo, orzezwiajaco. potrzebowalem tego po nocy z A. przygotowywalem sie caly dzien, wysprzatane, swieczki, zrobilem nawet pizze, i jak sie okazalo byla dobra :) no ale jak oboje przyznalismy, to powoli koniec tych naszych wakacji. ostatnio leniuchujemy, czekamy na robote itp. A otwiera maly sklepik z odzieza za tydzien. a ja prowadze strategie marketingowa :)
poza tym wrocilem z kina z filmu 'rzez'. mialem go na kompie przed wyjsciem, ale pomyslalem a co, nie ma jak klimat kinowy. chill..
znajomy 2012-01-30 00:06:12
skomentuj (0)
|
w koncu zima, snieg i zmarzniete nogi
dostalem prace. news miesiaca.. praca w portalu rolniczym z Dani, robie zdalnie jako grafik. super kasa. wszystko fajnie, ciesze sie. maly problem w tym ze zaczne dopiero od 1 marca, a tutaj ani grosza przy duszy u masa wydatkow. dziwne ale juz sie nawet przestalem martwic, bo przeciez nie jest to nic nowego. ostatnio jakos tak bez wzlotow i upadkow. jestem gdzies po srodku. to chyba dobrze? zeby jeszcze Asi wypalila robota i wogole fajnie by bylo. odliczam dni do piatku.. eh te piatki, weekendy. w ten szykuje sie 30-cha znajomego. impreza tym wazniejsza, ze za pare tyg wyjezdza do stanow. kurde szkoda troche, bo to fajny ziomek jest, i w moim wieku, a przez to czuje ze mozna sobie fajnie popeplac. bo w koncu wiekszosc moich znajomych jest conajmniej kilka lat starsza. eh kto wie, jak mu sie uda to moze odwiedze gow tym chicago kiedys. ha.. z asia najlepiej. ide spac.
znajomy 2012-01-17 22:11:55
skomentuj (0)
|
sylwek
i po sylwetrze. jakos przez caly dzien chodzilem lekko nerwowy, troche sie spinalem przed impreza, ale w sumie niepotrzebnie. na miejscu bylo bardzo kolorowo,wszyscy poprzebierani, porozbierani. zaczelo sie szybkim tempem i tak juz do konca. chlopaki strasznie szaleli, M, P wszyscy puscili hamulce. sporo dymu (oj sporo), tancow i troche rzyczen.. i te najwazniejsze od Asi. o polnocy stala sama. chcialem byc obok niej. wynagrodzila mi to w tamtej chwili. Asia nie miala dobrego wieczoru, prawie nic nie pila i nie palila. to nie byl jej dzien, odjechala wczesniej taksowka. dzis odposcilem after u niej. troche zaluje, no ale coz.. bedzie dobrze. new year, oby byl peszy.. musi.
znajomy 2012-01-01 20:58:10
skomentuj (0)
|
never mind
nie przejmuj sie rzeczami na ktore nie masz wplywu. tak dawniej do siebie powtarzalem. dzis wygrzebalem gdzies w smietniku mojej glowy. kurcze no. byla dzis pyta lekka z mama i domem. ale przejdzie jej.. oby heh. jutro sylwek. a ten rok? byl do bani, ale tez zajebisty. bilans zawsze lezy gdzies po srodku. najwazniejsze konczyc go w dobrym humorze. taki jest plan na tomorrow.
znajomy 2011-12-30 21:19:58
skomentuj (0)
|
sylwester 11/12
i w ten oto sposob spedzilem swieta na obczyznie, a dokladnie w niemczech u mojej mamy. pierwsze wspolne swieta razem z bratem od dluzszego czasu. kilka dni spedzonych razem o dziwo przezylem bez wiekszych problemow, nawet bylo lepiej niz myslalem. szkoda ze po powrocie od razu sie dojechalem i znowu sciagnalem sie w dol, no ale jakos tak mam ostatnio. nie dziwi to mnie ani tez Asi. nowy rok zacznie sie dla mnie troche ciezko, bo sprawy z moja firma potoczyly sie ostatnio nie po mysli no i zostane bez kasy, wiec narazie nie mam pomyslow. moze jeszcze bede probowac, moze jakas praca. jest malo czasu ale narazie sie nie zadreczam. w tej sytuacji moze juz byc chyba tylko lepiej. Asia podtrzymuje mnie na duchu i wspiera mnie jak tylko potrafi, dobrze ze jest i chociaz moja z nia o tym wszystkim porozmawiac, zastanowic sie co dalej. czeka mnie w weekend sylwerster po arabsku. troche sie wacham ale chyba jednak pojde. a co mi tam.. moze wyjdzie mi to na dobre.
znajomy 2011-12-27 23:12:42
skomentuj (0)
|
|
|