sylwester 11/12



i w ten oto sposob spedzilem swieta na obczyznie, a dokladnie w niemczech u mojej mamy. pierwsze wspolne swieta razem z bratem od dluzszego czasu. kilka dni spedzonych razem o dziwo przezylem bez wiekszych problemow, nawet bylo lepiej niz myslalem. szkoda ze po powrocie od razu sie dojechalem i znowu sciagnalem sie w dol, no ale jakos tak mam ostatnio. nie dziwi to mnie ani tez Asi. nowy rok zacznie sie dla mnie troche ciezko, bo sprawy z moja firma potoczyly sie ostatnio nie po mysli no i zostane bez kasy, wiec narazie nie mam pomyslow. moze jeszcze bede probowac, moze jakas praca. jest malo czasu ale narazie sie nie zadreczam. w tej sytuacji moze juz byc chyba tylko lepiej. Asia podtrzymuje mnie na duchu i wspiera mnie jak tylko potrafi, dobrze ze jest i chociaz moja z nia o tym wszystkim porozmawiac, zastanowic sie co dalej. czeka mnie w weekend sylwerster po arabsku. troche sie wacham ale chyba jednak pojde. a co mi tam.. moze wyjdzie mi to na dobre.
znajomy 2011-12-27 23:12:42
skomentuj (0)




"...But good things come to those who wait "


* Blink 182 - Anthem
      
WSTECZ

Ksiêga go¶ci